Esteban Ocon zdradził, że po informacji o zakończeniu przez Haasa współpracy z nim żaden z jego kolegów z toru poza Lancem Strollem nie okazał mu wsparcia.
Przyszłość francuskiego zawodnika i zwycięzcy GP Węgier z 2021 roku stała pod dużym znakiem zapytania od dłuższego czasu. Ostatecznie pod koniec września Haas potwierdził zakończenie z nim współpracy.
Podczas konferencji prasowej przed GP USA Ocon wydawał się zawiedziony brakiem wsparcia ze strony kolegów z toru, przyznając, że jedynym, który próbował go pocieszać, był Lance Stroll.
"Rozmawiałem z kilkoma osobami z mojego prywatnego otoczenia. Na przykład Lance przyszedł ze mną porozmawiać, ale nie dostałem żadnej wiadomości od nikogo" mówił Ocon.
Zarówno Lance Stroll, jak i Pierre Gasly wspierali go podczas czwartkowej konferencji prasowej w Malezji, gdzie jego rodak stwierdził, że brak nowego kontraktu "nie był do końca z jego winy" i że Ocon ma "karierę, z której może być dumny".
Gdy jednak zwrócono Oocnowi uwagę na ten szczegół, ten odparł: "Pierre nie napisał do mnie. Okazuje wsparcie tylko w prasie."
"Nie mam z tym problemu. Nie potrzebuję… To i tak nie koniec, więc nie oczekuję wsparcia od żadnego z kierowców ani niczego w tym rodzaju. Tego mi nie potrzeba."
"Pod pewnymi względami to trudny świat dla każdego z nas. Wszyscy funkcjonujemy w tej samej rzeczywistości. Jeśli przez trzy wyścigi nie osiągasz dobrych wyników, jesteś najgorszy. Jeśli zaliczysz trzy udane wyścigi, nagle stajesz się najlepszy. Na tym polega trudność naszego sportu."
Ocon jest przekonany, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w F1 i twierdzi, że zasługuje na miejsce w królowej sportów motorowych.
"Nie, nie mów tak. Nie mów tak. Nie, nie… Wierzę, że to nie jest mój ostatni rok w F1."
Jeżeli Ocon chciałby powrócić do regularnego ścigania to na pewno nie w przeszłym roku. W obecnej stawce na przyszły sezon potwierdzonych miejsc nie ma jedynie ekipa Racing Bulls, która jednak słynie z wykorzystywania własnych talentów.
Podczas piątkowej konferencji prasowej szefów ekip pytania o Estebana Ocona zostały skierowane w stronę Marcina Budkowskiego, reprezentującego Cadillaca.
Amerykańska ekipa ma obecnie doświadczony skład kierowców pod postacią Valtterego Bottasa oraz Sergio Pereza. O awans do F1 walczy z kolei Amerykanin, Colton Herta, który mozolnie zbiera punkty, aby uzyskać super licencję.
Sam Budkowski szybko jednak uciął wszelkie spekulacje, przyznając jedynie, że kontaktowali się z nim wszyscy wolni strzelcy na rynku.
"Cóż, jako szef zespołu, podobnie jak zapewne moi koledzy na tych samych stanowiskach, odbieram telefony i wiadomości od wszystkich kierowców oraz menedżerów kierowców, którzy szukają miejsca na rynku" mówił Polak. "Skontaktowało się więc ze mną kilku kierowców i menedżerów. Nie zamierzam zdradzać, kto to był, a kto nie, ale praktycznie wszyscy, którzy są obecnie na rynku, odezwali się do mnie, co zresztą można było przewidzieć."
"Myślę jednak, że to ostatnie miejsce, w którym mógłbym cokolwiek powiedzieć na temat składu kierowców na przyszły sezon. Mój dział marketingu i komunikacji chyba by mnie zabił, gdybym to zrobił."
© Haas


24.10.2026 09:55
6
0
Biedaczysko...
24.10.2026 10:01
5
0
Nikt Po nim płakał nie bedzie. Mierny kierowca i paskudny charakter
24.10.2026 11:08
7
0
@pepito "Nikt Po nim płakał nie bedzie." - jak nie? Stroll będzie.
"nie dostałem żadnej wiadomości od nikogo" vs "Nie mam z tym problemu. Nie potrzebuję" Czytać się nie da tych "pijarowych" gadek. Nie chcę, nie potrzebuję, ale nikt mi nie dał buzi na do widzenia. Fajnie, że robi się ta wymiana pokoleniowa, bo już na niektórych patrzeć nie można. O ile taki Hamilton czy nawet Alonso (w marnym bolidzie, to fakt) dobrze, że jeszcze są, to taki właśnie Ocon, Perez (jak cień tam siedzi), Bottas (ten to już nawet nie udaje, że się stara; ważniejsze rowerki) czy, może i nie stary, Stroll, blokują "stołki".
"O awans do F1 walczy z kolei Amerykanin, Colton Herta, który mozolnie zbiera punkty" - mozolnie zbiera. Baaaardzo mozolnie.
24.10.2026 10:25
0
No na Pereza bym nie liczył:)
24.10.2026 14:15
4
0
Po ludzku jest mi go nawet szkoda, ale jakby nie patrzeć to z drugiej strony też nic dziwnego, że nikt za nim nie płacze - sam zapracował sobie na taki wizerunek, jaki sobie stworzył. Gdzie nie odchodził to w niefajnych okolicznościach. W Racing Point ścierał się z Perezem a po przejściu zespołu przez Strolla został na lodzie i nikt go nie chciał. W Alpine zdobył zwycięstwo dzięki Alonso a rok później tak miło mu się odwdzięczył na tym samym torze, że tak bardzo się skupiał na blokowaniu go, że miał w nosie, że sam tracił własne pozycję na rzecz rywali. Przelało się, gdy przywalił w Gaslyego w Monako. No i w Haasie z deszczu pod rynnę, skoro mniej doświadczony Olivier Bearman go objeżdżcza.
24.10.2026 14:47
4
0
Dziwne, nawet Max mu nie okazał wsparcia? I żaden jego były partner, ciekawe dlaczego?
Tak się kończy gdy ma się zbyt duże mniemanie, nikt za nim nie tęskni i nie mam pojęcia dlaczego Haas wogóle go zatrudnil, po tym co odwalił w Monaco i nie tylko. Zdecydowanie zbyt długo blokował fotel
24.10.2026 19:06
4
0
Ciągnie swój do swego...
Mogliby obaj wylecieć z F1
24.10.2026 20:44
2
0
Jeden wart drugiego.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się